Przejdź do głównej zawartości

Posty

List nr 6
Dom Serca im. sł. Bożego Faustyno Perez
Sabina Kuk,
Salwador
Listopad 2018

Kochani przyjaciele! 
W pierwszym porywie zaczęłam pisać ten list po hiszpańsku „queridos amigos” i dało mi to do myślenia! To znak, że minął już rok! Ponad rok, jak wyjechałam z Polski do El Salwadoru. Rok życia, szczerze mówiąc niesamowicie pięknego, dzięki Wam wszystkim, waszemu wsparciu materialnemu i duchowemu! Odkąd Bóg stał się człowiekiem, posługuje się nami, by BYĆ w każdym zakątku świata. Dziękuję Wam ogromnie!

Chociaż nadal mam wrażenie, że wielu z naszych przyjaciół nie znam głębiej, że odwiedziłam ich tylko kilka razy, że nadal mnie wiele kosztuje apostolat w szpitalu Bloom czy dzielnicy prostytucji Concepcion. Z drugiej strony, widzę tak jasno, że nie ma wielkiego sensu bym próbowała „rozliczać” ten roku mojej misji według mojej miary. Ponieważ, każdego dnia Bóg tworzy wokół mnie dużo więcej, niż ja mogłabym sobie wyobrazić.

Dwie? Jesteśmy z Tildą (z Węgier) oficjalnie na misji w Salwador…
Najnowsze posty
Dom Serca im. sługi bożego Faustino Perez
Sabina Kuk, Salwador
Czerwiec 2018

List z... Hondurasu i szpitala Dziękuję Bogu za tą niesamowitą możliwość i niespodziankę że mogłam wpaść na 2 dni do Punto Corazón Santa María Goretti w Hondurasie.

Tegucigalpa położona jest od San Salwadoru 8 godzin drogi autobusem, z wieloma górami, pustkowiami i dżunglami po drodze. Miasto robi niesamowite wrażenie gdy się wjeżdża nocą, ponieważ jest położone w dolinie pomiędzy wzgórzami i na samych okolicznych wzniesieniach widać morze świateł. Tegucigalpa jest dużo większa od San Salwadoru (ale nie mają wulkanów, a my tak ;))
Dzielnica, w której znajduje się Dom Serca również mi się spodobała, domy i domki głównie zbudowane z czerwonej cegły, wspinają się i opadają tworząc labirynty schodów i schodków. Podobny jest sam Dom Serca, wypełniony po części cegłami, po części obrazkami dzieci, a w całości uroczą wspólnotą ("Imigrantami" których gościliśmy w grudniu w naszym domu: Polki - Agata i Klaudia…

Czwarty list. O Raju, Końcu i Wielkanocy.

List nr 4 Dom Serca im. sługi bożego Faustino Perez Sabina Kuk, Salwador Kwiecień 2018

Kochani!
Czas płynie tak szybko, więc bez zbędnych wstępów postaram się go wykorzystać maksymalnie i napisać jak najwięcej o tym czym żyjemy i czym bije moje serce. Czyli będzie o raju, o końcu i o Wielkanocy.
Raj
Żyjemy tu w raju. Chyba nie wyraziłam tego wystarczająco do tej pory, bo doszły mnie głosy, że moje listy zniechęcają do przyjazdu! Możliwe, że ten raj jest subiektywny, ale powiem krótko: misja w El Salwadorze jest najlepsza! Mamy ten uroczy kraik ze swoimi wulkanami, jeziorami, palmami i oceanem w zasięgu 2 – 3 godzin autobusem. Zawsze ciepło, ale nie zawsze wilgotno, są miesiące miłego chłodu. Nigdzie nie ma takich zachodów słońca, takiego różu zmieszanego z pomarańczem - codziennie. Ludzie z dzielnicy kochają nas (prawie) od pierwszego wejrzenia, miłością szczerą i prawdziwą. Dają nam więcej niż moglibyśmy się spodziewać, są nauczycielami pokory, pracowitości, wiary, wytrwałości, zaufania. Ro…

Czułość. La ternura.

List trzeci. Twardy. Wielkopostny.

Dom Serca im. sługi bożego Faustino Perez
Sabina Kuk, Salwador
Marzec 2018

„Przychodzimy nie po to aby zmienić wszystko, ale po to aby zostać całkowicie zmienionym." Drodzy przyjaciele!  Ten list piszę krótko po drugim, ponieważ chcę Wam opowiedzieć o miejscu niezwykłym. O trzech ulicach  i jednym skrzyżowaniu, o dziesiątkach oczu kobiet i mężczyzn, które patrzą na nas ze zdziwieniem, gdy się tam „zapuszczamy”.  Dzielnica nazywa się Concepción (hiszp. „poczęcie” - od Immaculada Concepción - Niepokalane Poczęcie Maryi). O ironio! To miejsce jest znane ze stolarni i z... obecności prostytutek. Jest to apostolat tylko dla wolontariuszek, z wiadomych względów. Z innych względów chodzimy tam z Charo tylko co 2-4 tygodnie.  Z jednej strony jest to miejsce w pewnym sensie bardzo, bardzo nieprzyjemne. Ciężko mi wyjaśnić dlaczego dokładnie... Nie chodzi o kobiety, to nie one są „problemem”. Bardziej ta atmosfera sprzedaży ciała, rozdeptanej godności, zatracenia świadomości tego co dobre…

Despedidy, czyli święta przyjaźni!

Despedida, czyli czas pożegnania wolontariusza, który kończy misję, jest zawsze bardzo piękny. To dzień, gdy spotyka się najbliższych przyjaciół z dzielnicy, razem świętuje tę przyjaźń, wspólne miesiące. Łzy w oczach, ostatnie uściski, podziękowania...

Kilka zdjęć z ostatnich pożegnań!

















Drugi list z San Salvadoru

List nr 2 Dom Serca im. sł. Bożego Faustino Perez San Salwador Luty 2018 „Żyć w zachwycie i z wdzięcznością, to cała ich misja” o. JB [o pasterzach z Betlejem]
Kochani!
Cieszę się, że mogę znów napisać do Was z mojego kraju zwanego „małym palcem Ameryki Centralnej” (ze względu na swój uroczy rozmiar) czy hamakiem w dolinie (ze względu na drobne wstrząsy ziemi, które mamy tutaj co tydzień, dla mnie nadal emocjonujące, dla innych to zdrowa codzienność). Ostatni czas był dla nas bardzo intensywny, pełen zdarzeń, osób i życia! Zwłaszcza grudzień obfitował w spotkania, emocje i zadania ze względu na Boże Narodzenie (np. codzienne Las Posadas – zwyczaj jakby nasi kolędnicy) i Despedidę (pożegnanie) Stephane – wolontariuszki z Brazyli. Ciągle daję się złapać w pułapkę i myślę, że kolejny tydzień będzie spokojniejszy. Tymczasem dzieje się tyle, że moja pamięć się buntuje i gdy mamy spotkanie, by zaplanować kolejny tydzień, już nie pamiętam co się działo poprzedniego. Na szczęście mamy wtedy…